OKInformujemy, iż ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz do celów statystycznych i analizy ruchu. Jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, to będą one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przeglądarce internetowej możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies.

facebook
BielaA?ski Klub Kyokushin Karate na Facebooku
Bielański Klub Karate Kyokushin

Rok 2009

05-05-2009

BKKK drużynowym Wicemistrzem Polski Seniorów


W dniach 24-25 kwietnia w Sieradzu odbyły się Mistrzostwa Polski Seniorów. Wzięła w nich udział sześcioosobowa reprezentacja naszego klubu zdobywając II miejsce w klasyfikacji drużynowej.
Kategoria: Aktualności
Napisał: bkkk

Barwy naszego godnie reprezentowali: Bronowicki Paweł 70kg, Sawicki Maciej 75kg, Odzeniak Marek 80kg, Malesa Michał 90kg Cieśluk Karol i Rak Michał +90.

W sobotę tak jak wszyscy zawodnicy walczyli oni o wejście do najlepszej czwórki w swojej kategorii wagowej. Bronowicki Paweł pewnie przeszedł przez rundę eliminacyjną. W pierwszej walce trafił na Marcina Orzechowskiego z Lublina. Walczył bardzo rozsądnie ładnie łącząc serie ciosów rękami z mocnymi kopnięciami. Uzyskał znaczną przewagę i awansował dalej. W kolejnej walce spotkał się z zawodnikiem, który pokonał go na zeszłorocznych mistrzostwach. Zrewanżował mu się wyśmienicie. Praktycznie od początku kontrolował przebieg walki utrzymując korzystny dla siebie dystans i skutecznie kopiąc. Kopnięcia te, zwłaszcza mae-geri sprawiły, że jego przeciwnik miał poważny problem ze skróceniem dystansu i wykorzystaniem swojej najgroźniejszej broni jaką silne ciosy rękami. Sędziowie nie mieli wątpliwości kto był lepszy i Paweł znalazł się w gronie półfinalistów.

Sawicki Maciej po zaciętej walce pokonał swojego pierwszego rywala, którym był młody, bardzo wszechstronny zawodnik z Wrocławia. Pechowo, w drugiej rundzie trafił na faworyta swojej kategorii, reprezentanta kraju Piotra Moczydłowskiego. Porozbijany po pierwszej walce Sawik początkowo był bardzo pasywny. Kiedy jednak po kolejnym wewnętrznym kopnięciu mawashi geri gedan sędziowie przyznali Piotrkowi wazari, zdecydowanie rzucił się do odrabiania strat. Jednak doświadczony zawodnik ze Szczytna nie dał sobie odebrać zwycięstwa. Piotrek zdominował swoją kategorię wygrywając wszystkie swoje walki przez ipon lub wazari. Zaprezentował widowiskowy styl i został najlepszym zawodnikiem turnieju.

Odzeniak Marek awansował do najlepszej czwórki zawodników w kategorii do 80kg pokonując dwóch rywali. Walczył w sposób bardzo przemyślany i niezwykle wszechstronny. Jako, że był bardzo zdeterminowany w dążeniu do zwycięstwa przeciwnicy mieli twardy orzech do zgryzienia. Marek nie wymiękał nawet na moment i kontrolował przy tym przebieg walki. Nie podołał mu nawet bardzo dobry zawodnik gospodarzy „Kosa”, który po ostrej wymianie ciosów odniósł kontuzję i nie był zdolny do dalszej walki. Marek zasłużenie znalazł się w strefie medalowej.

Malesa Michał w pierwszej walce spotkał się z zawodnikiem z Łodzi. Ponieważ był świetnie przygotowany kondycyjnie od razu zdecydowanie ruszył do przodu. Cała walka to praktycznie ciągła wymiana ciosów z pełną siłą. Obaj byli na nie odporni i sędziowie zarządzili dogrywkę. Tam było równie ciężko ale Michał uzyskał przewagę i awansował do kolejnej rundy, w której spotkał się z Marcinem Millerem. Marcin to doświadczony i utytułowany zawodnik więc zanosiło się na dobry pojedynek. Michał rozegrał go bardzo dobrze taktycznie. Praktycznie poprzez skrócenie dystansu i rewelacyjną obronę zupełnie wyłączył najlepszy atut Marcina, ciosy rękami. Po bardzo wyrównanej walce sędziowie wskazali na Marcina i niestety Michał musiał pożegnać się z turniejem.

Cieśluk Karol walczył z bardzo silnym fizycznie zawodnikiem z Wrocławia, Arkadiuszem Szirem. Karol cały czas, łącząc pracę rąk i nóg, atakował dążąc do zwycięstwa. Po pierwszej rundzie sędziowie wskazali remis. To tylko nakręciło Karola, który zdecydowanie przyspieszył i uzyskał znaczną optyczną przewagę. Jako, że nie był w stanie długo wytrzymać tak wysokiego tempa w końcówce walka delikatnie się wyrównała. Kiedy po upływie czasu walki sędziowie wskazali na zwycięstwo Arka nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom. W naszej opinii Karol był zdecydowanie lepszy i powinien był wygrać. Arek dotarł do finału mistrzostw.

Rak Michał w mistrzostwach Polski debiutował. Stoczył bardzo dobrą walkę z Wojnarem Patrykiem z Tarnowskich Gór. Michał walczył bez żadnych kompleksów ciągle dążąc do odniesienia zwycięstwa. Nie udało mu się jednak skutecznie trafić, a w końcówce walki Patryk był bardziej aktywny. Sędziowie wskazali na jego zwycięstwo i Michał zakończył udział w turnieju na tym etapie.

W niedzielę rywalizacja zaczęła się od testu tameshi-wari. Zawodnicy rozbijali deski trzema technikami: shuto, hiji oraz kakato. Łamanie desek jest ważne, ponieważ w przypadku remisu i braku wystarczającej różnicy w wadze zawodników decyduje o zwycięstwie. Paweł Bronowicki  pewnie wykonywał swoje próby uzyskując najlepszy wynik w kategorii 70kg. Marek Odzeniak w półfinale zmierzyć się miał z jednym z najlepszych przez ostatnie lata zawodników, Waldemarem Wiszyńskim reprezentującym Sanok. Pierwszej próbie obaj nałożyli po 4 deski. Waldek pewnie przełamał je, a Marek niestety źle trafił i miał niezaliczoną próbę. Do łamania łokciem Marek przygotował pięć desek, a Waldek cztery. Kiedy jednak spostrzegł różnicę dołożył jeszcze jedną. Tym razem szczęście uśmiechnęło się do Marka. To on bowiem z łatwością wykonał swoją próbę, a jego przeciwnik zawahał się i nie rozbił stojącego przed nim stosu. W ostatnim podejściu obaj rozbili taką samą ilość desek. Marek okazał się więc lepszy w teście temashi wari o jedną deskę.

Jako pierwszy z naszych reprezentantów w półfinale wystąpił Gipsu. Zmierzył się w nim z niezwykle walecznym zawodnikiem z Kościeliska, Grzegorzem Popiołkiem. Paweł rozpoczął bardzo dobrze i w pełni kontrolował przebieg walki. Mocnymi kopnięciami utrzymywał korzystny dla siebie dystans, a w czasie wymian nie odpuszczał nawet na chwilę. Po zaciętej walce sędziowie nie byli w stanie wskazać zwycięzcy, z zarządzili dogrywkę. Tutaj Paweł zaczął już uzyskiwać widoczną przewagę. Delikatnie przytykał nawet swojego przeciwnika, ale ten nie dawał nic po sobie poznać i w tych momentach jeszcze mocniej atakował chcąc złamać psychikę naszego reprezentanta. Ten jednak nie dał się i skutecznie walczył do końca pojedynku. Decyzją sędziów Paweł awansował do finału.

Marek Odzeniak bardzo dobrze rozpoczął rywalizację z Waldemarem Wiszyńskim. Niezwykła precyzja jego ciosów i wszechstronność, którą zaprezentował sprawiała, że kontrolował przebieg walki. Jednak jego doświadczony przeciwnik był niebezpieczny w każdej sekundzie. Pierwsza runda zakończyła się remisem. W kolejnej przewaga Marka uwidaczniała się coraz bardziej. Cały czas kontynuował atak w różny sposób próbując pokonać Waldka. Ten jednak, za każdym razem odpowiadał mocnymi uderzeniami. Wydawało się, że za chwilę walka się skończy, a sędziowie wskażą na zwycięstwo Marka. A nawet jeśli uznaliby, że był remis to przecież Marek miał więcej złamanych desek. Nagle dosłownie pięć może dziesięć sekund przed końcem czasu walki reprezentant Sanoka zakręcił ushiro mawashi geri jodan i trafił. Marek przewrócił się i natychmiast się poderwał pokazując, że chce kontynuować pojedynek. Sędziowie przyznali jednak ipon jego przeciwnikowi i Marek zakończył udział w turnieju na trzecim miejscu.

W finale Paweł Bronowicki spotkał się z super talentem z Opola Marcinem Urodą. Marcin tego dnia nie miał walki półfinałowej, ponieważ jego przeciwnik z powodu kontuzji nie był w stanie walczyć. Obaj zaczęli bardzo spokojnie dystansując i badając się nawzajem. Jednak każda akcja zaczepna coraz bardziej wciągała ich w walkę. Paweł kontrolował sytuację poprzez stosowanie mae-geri i mocnych mawashi-geri gedan. Jednak największe wrażenie na Marcinie zdawały się robić serie ciosów rękami w połączeniu z kolanem w jego wykonaniu. Marcin natomiast, jako że jest niezwykle szybki i bardzo dobrze wyszkolony technicznie szukał swojej szansy w zdobyciu punktów za wysokie kopnięcia. Po pierwszej, pasjonującej rundzie był remis, a dogrywka zapowiadała się jeszcze bardziej emocjonująco. Paweł wraz z upływem czasu uzyskiwał coraz większą przewagę zwłaszcza przez precyzyjne i trudne do obrony kombinacje ciosów i kopnięć na tułów. Aż tu nagle, około czterdzieści sekund przed końcem walki Marcin po raz kolejny delikatnie trafił mawashi geri jodan, które nie zrobiło na Pawle żadnego wrażenia. Sędziowie przyznali mu jednak wazari. Wydawać by się mogło, że sytuacja była beznadziejna. Ale niezwykle zdeterminowany Gipsu natychmiast rzucił się do odrabiania strat. To było niesamowite. Na macie rozpętała się prawdziwa wojna. Gipsu wręcz demolował Marcina swoim ciosami, a ten odpowiadał na nie bardzo widowiskowymi i szalenie niebezpiecznymi w jego wykonaniu kopnięciami z obrotu ushiro mawashi geri jodan. Gdy tylko wstawał z maty po każdym upadku po takim kopnięciu Paweł już pędził do niego aby wydrzeć mu zwycięstwo. I udało się. Tuż przed końcem walki Paweł niespodziewanie trafił mawashi geri jodan  i wygrał przez ipon. Cała sala, aż huczała od oklasków i wrzasków w geście uznania dla obu zawodników. Stworzyli bowiem oni widowisko, które na pewno na długo zapadnie w pamięci kibiców. W tej walce było wszystko i w pełni oddawała ona ducha karate kyokushin.

W kategorii kumite mężczyzn zajęliśmy drugie miejsce. Trzech naszych zawodników znalazło się w ósemce najlepszych zawodników w swoich kategoriach, jeden był trzeci i jeden pierwszy. Ogólnie uznać można więc nasz udział w turnieju za sukces, aczkolwiek mogło być znacznie lepiej. Poziom sportowy zawodów był wysoki i wręcz obfitowały one w wiele pasjonujących pojedynków. Zaprezentowała się na nich także bardzo dobrze grupa młodych niezwykle wyszkolonych zawodników. Emocje momentami były tak wielkie, że już teraz nie mogę się doczekać kolejnych mistrzostw, na które pojedziemy, mam nadzieję, szerszą i jeszcze lepiej przygotowaną ekipą.
Należy jeszcze podkreślić następujące fakty rekordowo wysoki udział zawodników 150 z 60 klubów, walki na niesamowitym poziomie sportowym, emocje sięgające zenitu i to co bardzo się podoba walki kończące się nokautem, a przy tym w pełni bezpieczne żaden z zawodników nie odniósł poważniejszych obrażeń.

Następne emocje na Kokoro Młodzieżowców, z udziałem wyjątkowych zawodników.

Jacek Kępa