W dniach od 27 do 29 października bieżącego roku uczestniczyliśmy w weekendowym seminarium szkoleniowym zorganizowanym w Rynii nad Zalewem Zegrzyńskim - w małej,
letniskowej miejscowości położonej niespełna 20 km od Warszawy. Ośrodek, w którym przebywaliśmy, usytułowany jest nad porośniętym lasem sosnowym, łagodnym brzegiem Jeziora Zagrzyńskiego. Znajduje się tu również okazała plażą, a cały kompleks stanowi dobre miejsce dla aktywnego wypoczynku.
W seminarium tym oprócz nas - członków BKKK uczestniczyli również karatecy z Radzymina wraz ze swoim sesnsei - Tomaszem Lenkiewiczem. Sytuacja taka stwarzała rzadką możliwość szerokiej wymiany doświadczeń z kolegami z innego klubu.
Zaraz po przyjeździe do ośrodka WDW Rynia, rozlokowaliśmy się w pokojach, zjedliśmy kolację i około godziny 20.00 odbył się pierwszy trening. Miejscem treningu była mała sala gimnastyczna usytułowana w jednym z bunynków rozsianych na pokrytym lasem, rozległym terenie ośrodka. Zajęcia poprowadził sensei Mariusz Mazur, który oprócz tradycyjnego kichonu do programu zajęć wprowadził liczne ćwiczenia rozciągające i rozluźniające wzbogacone elementami jogi. Na zakończenie wszyscy którzy mieli na to ochotę odbyli kilka walk - wszystko w sposób luźny, pozbawiony siły - jako że były to pierwsze zajęcia w ramach naszego seminarium.
Następnie udaliśmy się na odpoczynek, by już o godzinie 6.00 wstać z łóżek na poranny rozruch, który trwał nieprzerwanie do godziny 8.00. Zajęcia te rozpoczęły się na małej sali ćwiczeniem
zwanym "powitanie słońca". Po odbytej rozgrzewce zawierającej również elementy kihonu i ćwiczeń z jogi nastąpił podział na grupy - wedlug wieku oraz stopni zaawansowania. Ćwiczenia w poszczególnych grupach poprowadzili : sensei Mariusz Mazur, sensei Tomasz Lenkiewicz oraz sensei Grzegorz Jaros. W ramach przydzielonych grup instyruktorzy prowadzili zajęcia kładąc nacisk na : ćwiczenia siłowo-kondycyjne, poruszanie się w pozycjach, ćwiczenia rozciągające z elementami jogi. Na zakonczenie sensei Mazur wyprowadził "swoją" grupę na przebieżkę w teren - gdzie w pięknej, leśnej scenerii odbyły się tzw. walki zadaniowe oraz "delikatne"(na ile to możliwe) kyokushin kumite.
Gdy wróciliśmy do pokoi, to nie zostało wiele czasu na wypoczynek i gorącą kąpiel, ponieważ w Sali bankietowej WDW Rynia czekało już na nas przygotowane śniadanie (prawdę mówiąc to byliśmy już zdrowo spóźnieni). Po skończonym posiłku udaliśmy się do swoich pokoi by zregenerować siły przed kolejnym treningiem przewidzianym na godzinę 11.00.
Powtórnie spotkaliśmy się na sali gimnastycznej. Po tradycyjnej ceremonii - ponownie ćwiczenia z elementami jogi i wykonywanie technik w kihonie. Wspólną dla wszystkich stopni zaawansowania część zajęć poprowadził sensei Mariusz Mazur - poźniej odbyły się ćwiczenia w grupach. Na początku zwrócono uwagę na poruszaniu się w rozmaitych pozycjach, by następnie przejść do kyokushin kumite poprzedzonej kilkoma walkami
zadaniowymi. Szczególną cehcą tychze zajęc było to, ze w trakcie przeprowadzonych walk zaistniała mozliwość wymiany doswiadczenia z osobami z zaprzyjaźnionego klubu karate, ćwiczących pod okiem sensei Tomasza Lenkiewicza. W takich warunkach zawsze można "podpatrzyć" od kolegów z Radzymina jakąś nową technikę, ciekawą kombinację, czy wreszcie sprawdzić swoje umiejętności w walce z niezannym blizej karateką. Wszystko to w zdrowej atmosferze szacunku dla przeciwnika,właściwej prawdziwej i nastawionej na samoodoskonalenie się sztuce karate.
Po treningu zjedliśmy posiłek, by po poobiedniej drzemce rozpocząc kolejne zajęcia. Odbyły się one również na sali gimnastycznej, lecz tym razem akcent został położony na trening na sprzęcie - wszysko to grupach podzielonych wg stopni zaawansowania.Rzeczą zamienną jest, ze zarówno poprzednim zajęciom, jak i powyższemy treningowi towarzyszyła medytacja przy dźwiękach myzyki - stwarzało to niepowtarzalny klimat potęgując jeszcze zapał do ćwiczeń. Po wykańczającym fizycznie treningu odbyliśmy kilka walk, by na koniec uczestniczyć we wspólnym zdjęciu zrobionym do jednej z lokalnych gazet. Następnie udaliśmy się na kolację.
Po jej zakończeniu - ponowne sopotkanie na sali, poświęcone głównie na medytacje przy wygaszonych światłach i rozlegającej się nastrojowej muzyce. Po niej nastąpiła część przeznaczona na róznorodne zabawy, które pozwoliły uczynić atosferę panującą wśród ćwiczących bardziej radosną i pogodną.
Następnie udaliśmy się na wypoczynek. Jak się okazało przybierał on róznorodne formy. Podczas gdy jedni pogrążyli się we śnie, inni udzielali się towarzysko przejawiając swą aktywność az do wczesnych godzin porannych, kiedy to należało wstać na ostatni na tym seminarium trening. Tego dnia, po skończonym śniadaniu, wyruszyliśmy do pobliskiego kościółka - gdzie młodzież z naszych klubów (ta "najmłodsza") pozostawiła po sobie miłe wrażenie kulturalnym i zdyscyplinowanym zachowaniem. Po obiedzie odbyła się tradycyjna sayonara - poczęstunek połączony z oglądaniem filmów z zawodów karate na których występowali nasi zawodnicy. Nie obyło się również bez kilku słów sensei Mariusza, który
w płomniennym przemówieniu odniósł się do spraw o charakterze wychowawczym, czy wręcz ogólnoludzkim dając wyraz głębszemu spojrzeniu na cele i wartości realizowane w karate kyokushin.
Przez te kilka dni wspólnych treningów bardzo związaliśmy się ze sobą - integracja ta nastąpiła również w stosunku do kolegów i koleżanek z Radzymińskiego Klubu Karate. Wymieniliśmy doświadczenia, zawarliśmy nowe znajomości, umocniliśmy panujące między nami przyjaźnie - również pod tym wzgledem (nie tylko treningowym) należy uznać seninarium w Rynii za udane. Sądze, że wiele osób bedzie wracało do tych niezapomnianych chwil w swoich wspomnieniach...