W dniach 4-8.11.2004 ekipa BKKK wzbogacona o zawodników z UKS Bushi po raz czwarty wybrała się na Otwarte Młodzieżowe Mistrzostwa Holandii. Barw naszego klubu bronili: Paweł Bronowicki (gipsu), Michał Kuna, Paweł Czerniakowski, Robert Romiszewski (roni), Stanisław Siciński (stanley), Maciek Mazur i Piotr Stępień, natomiast kadrę UKS Bushi reprezentowali Michał i Tomek Malesa.
Zebraliśmy się w czwartek o godzinie 20 00 na AWF-ie, skąd pojechaliśmy do Adamówka - domu prezesa BKKK, Mariusza Mazura (3dan). Po zjedzeniu obfitej kolacji przygotowanej przez wspaniałą kucharkę, jaką jest pani Justyna Mazur, udaliśmy się na zasłużony spoczynek. O godzinie 5.30 zapakowani, pełni nadziei wyruszyliśmy na podbój Holandii. Po 16 godzinach długiej i wyczerpującej podróży wreszcie dotarliśmy na miejsce docelowe - domu zaprzyjaźnionego rodaka pana Przemka. Zmęczeni, w dobrych nastrojach położyliśmy się spać. Następnego dnia rano zostaliśmy zaskoczeni poranną jogą (pies i różne tego typu rzeczy...). Po treningu odświeżeni i wypoczęci ruszyliśmy zwiedzać Middleharnis - miasto położone niedaleko naszego miejsca pobytu. Niestety pogoda nie dopisywała, więc udaliśmy się do Waterlandu, tam czekało na nas wiele atrakcji. Obejrzeliśmy dwa krótkometrażowe filmy: o zbiornikach wodnych w Holandii oraz nowoczesny film 3D. Później czekał na nas test męskości - zjechanie w pełnym odzieniu
w pontonie z wielkiej, prawie pionowej zjeżdżalni wodnej. Wszyscy przeszli tą próbę śpiewająco, nawet blady jak ściana sensei Mariusz i jego córka mała, zazwyczaj bojaźliwa Martyna! Ku radości wszystkich "uczestników" poszliśmy zjeść kolację w orientalnej restauracji chińskiej rekomendowanej przez pana Przemka. Najedzeni i zadowoleni z całego dnia położyliśmy się, aby zregenerować wszystkie siły przed ciężkimi zawodami.
Na miejsce zawodów (Drachten Oost) dojechaliśmy po czterech godzinach jakże męczącej jazdy, co to dla nas?!. Po ceremonii otwarcia i pokazie technik dozwolonych i niedozwolonych rozpoczęliśmy intensywną rozgrzewkę pod czujnym okiem naszego mistrza. Pierwszy na tatami zaprezentował się Paweł Czerniakowski. Niestety troszeczkę rozczarował - zabrakło woli walki a może większego zaangażowania na treningach? Skonsternowany sensei skwitował walkę jednym zdaniem: "ten chłopak myśli tylko o hip-hopie...".Później wychodzili kolejno: Roni, Tomek i Gipsu. Wszyscy ku zadowoleniu ogółu wygrali pewnie swoje walki. Następnym zawodnikiem, który się pokazał był Michał Kuna. Niestety Michał przyzwyczajony do polskiego systemu walk nie mógł się odnaleźć w trudnych holenderskich realiach, co zadecydowało o jego porażce. Następnie w boju zobaczyliśmy Piotra Stępnia, który po heroicznym pojedynku pokonał przeciwnika. Swoje pierwsze walki wygrali także Michał, Stanley, Maciek. Drugiej rundy nie przeszedł jedynie niedoszły mistrz Piotrek - walczył tzw. stylem "mimozy". Dał z siebie wszystko, ale niestety przegrał z samym sobą. Wszyscy pozostali zawodnicy zakwalifikowali się do strefy medalowej. Wszyscy oprócz Tomka (przegrał po wyrównanym pojedynku z Ronim) zakwalifikowali się do ścisłych finałów. Pierwszą finałową walkę stoczył Maciek, po bardzo wyrównanym boju pokonał zawodnika gospodarzy i został mistrzem Holandii. W jego ślady nie poszedł Stasiek. W swym pojedynku przypominał Johnego z dawnych lat - robił piruety, efektownie padał na matę. Jednak mimo tych zabiegów walki nie wygrał, ale i tak należą się wielkie brawa za wolę walki i drugie miejsce. Następnie doszło do bratobójczego pojedynku na tatami. Naprzeciw siebie stanęli: Michał i Roni. Po jednostronnym widowisku wygrał ten pierwszy. Michał pewnie zwyciężył w całych zawodach, udowadniając swe nieprzeciętne umiejętności. Ostatnią walkę stoczył Paweł Bronobipki (tak czytano jego nazwisko). W finale pomścił Michała pokonując jego oponenta z pierwszej rundy. Paweł jak
zwykle imponował szybkością, przygotowaniem fizycznym i "czuciem" walki i pewnie sięgnął po swój kolejny tytuł. Na słowa pochwały zasługuje postawa syna pana Przemka - Kuby Jakubowskiego. Niczym burza wdarł się do finału, gdzie natrafił na godnego siebie przeciwnika, pokonując go po zaciętym pojedynku.
Reasumując, na 9 zawodników zdobyliśmy 6 medali: 3 złote, 2 srebrne oraz jeden brązowy. Zawody trzeba jak najbardziej zaliczyć do bardzo udanych. Zaprezentowaliśmy dobrą formę i solidne przygotowanie. Na zawodach tworzyliśmy zgrany kolektyw i monolit, a przecież nie zawsze tak bywało. Potrafiliśmy się wspierać i nawzajem dopingować. W zespole panowała "zdrowa" atmosfera - nie było zawiści, podziałów i zazdrości. Na wielkie słowa podziękowania zasłużył pan Przemek, bez którego nie poradzilibyśmy sobie. Dzięki niemu mogliśmy przenocować dwie noce oraz liczyć na jego pomoc i miłe słowo w każdej sprawie. Jak zwykle na wysokości zadania stanął szef związku sensei Mariusz - nie szczędził pieniędzy z klubowej kiesy oraz niezbędnych rad i słów otuchy. Całym sercem uczestniczył w zawodach i nas wspomagał, co doceniamy i za co serdecznie dziękujemy. Na podziękowania zasługuje również żona senseia Mariusza - Justyna, która mimo przeciwności losu i zamykających się oczu dzielnie dowiozła i odwiozła nas
z miejsca zawodów Staraliśmy się jej pomóc w trudnych momentach, na czele z mistrzem Mazurem. W przyszłym roku taka impreza jak Otwarte Młodzieżowe Mistrzostwa Holandii na pewno znajdzie się na naszym kalendarzu.
Oto miejsca zajęte przez naszych zawodników:
Paweł Bronowicki - 1miejce w kategorii 16/17 lat (średniej)
Michał Malesa - 1miejsce w kategorii 14/15 lat (ciężkiej)
Maciek Mazur - 1miejsce w kategorii 12/13 lat (ciężkiej)
Robert Romiszewski - 2 miejsce w kategorii 14/15 lat (ciężkiej)
Stanisław Siciński - 2 miejsce w kategorii 14/15 lat (lekkiej)
Tomasz Melasa - 3 miejsce w kategorii 14/15 lat (ciężkiej)
Obiektywnymi sprawozdawcami byli:
Michał Kuna
Paweł Bronowicki
Piotr Stępień