W dniach 11-16 sierpnia w Austrii odbył się kolejny międzynarodowy obóz karate, na którym nie zabrakło przedstawicieli Bielańskiego Klubu Karate Kyokushin. W obozie udział wzięło w sumie około 70 uczestników z Austrii, Polski, Holandii, Niemiec i Belgii. Był to już kolejny wyjazd ekipy z Warszawy, tym razem do malowniczo położonej miejscowości Judenburg około 200 km na południowy-zachód od Wiednia. Tak jak w poprzednich latach zajęcia były prowadzone przez Shihana Hiroshige, trenera najlepszych japońskich zawodników, takich jak Kenji Yamaki i Hajime Kazumi. Towarzyszyli mu Shihan Vleesenbeek oraz Sensei Gerhards, obaj będący przedstawicielami Holenderskiego Związku Karate Kyokushin i mający ogromny wkład w rozwój europejskiego kyokushin.
W czasie tych pięciu dni Shihan Hiroshige położył największy nacisk na oddech, do perfekcji opanowany przez japończyków, a tak często lekceważony przez europejskich adeptów kyokushin. W czasie zajęć zarówno na sali gimnastycznej jak i na malowniczo położonej łące zwracał on także uwagę na sposób poruszania się i ekonomikę ruchów. Jeszcze raz potwierdzone zostało znaczenie pracy bioder i maksymalnej pracy całym ciałem. Kilka treningów zostało poświęcone technikom kata, które zostały rozłożone na części pierwsze. Spokojne i refleksyjne treningi Shihana Hiroshige były uzupełniane przez Holendrów, którzy za wszelką cenę starali się utwardzić brzuchy, barki i przedramiona uczestników zgrupowania. Troszkę brakowało elementów jogi, nad czym najbardziej ubolewał Sensei Mariusz Mazur.
Codziennie odbywały się trzy treningi, na których Polacy mogli sprawdzić swoje umiejętności, zwłaszcza w kumite. Tutaj należy zaznaczyć, że "radosne" karate propagowane przez Sensei Mazura sprawdza się nie tylko na spokojnym codziennym treningu lecz również w realnym kumite. Zawodników BKKK można było bez problemu odróżnić od innych uczestników obozu. Luźne i ekonomiczne, ale zarazem niezwykle skuteczne i szybkie techniki bez trudu odpierały ataki najbardziej "napalonych" karateków z innych krajów. Kilka razy Sensei Mazur musiał udowadniać, że 80 kilogramów w zupełności wystarczy na powstrzymanie ataków nawet o kilkanaście kilogramów cięższego przeciwnika. Polski styl, bo o takim można już mówić, zostały zauważone przez Shihana Hiroshige, który w czasie pożegnalnej Sayonary bardzo pochlebnie wyrażał się o polskich karatekach.
W ostatnim dniu zgrupowania odbyły się egzaminy na stopnie kyu i dan. Niestety przedstawiciele BKKK nie wzięli w nich udziału, ponieważ jego wyniki nie są uznawane przez Polską Organizację Karate Kyokushin. Oprócz prezentacji technik kata oraz kumite uczestnicy obozu musieli także wykazać się umiejętnością łamania desek. Testy Tamashiwari dotyczyły zarówno zdających na kyu jak i na dan. Większość karateków pozytywnie zaliczyła egzamin prowadzony przez Shihana Hiroshige.
Obóz w Judenburgu nie należał do długich i bardzo twardych. Był to obóz, który skłaniał do przemyśleń i lepszego opanowania techniki. Już sama obecność jednego z najlepszych japońskich trenerów dawała możliwość zastanowienia się nad poprawnością wykonywania technik. Sama obserwacja Shihana Hiroshige, jego sposobu bycia i poruszania się były niezapomnianą lekcją. Zgrupowanie w Judenburgu dało również możliwość zaprezentowania się adeptów BKKK na międzynarodowym gruncie i nawiązanie nowych przyjaźni, które w przyszłości będą podstawą rozwoju polskiego karate kyokushin.
Mitex