Bielański Klub Karate Kyokushin
 
 
 
Energia podąża za uwagą

Obóz w Rowach trwał od 3-go do 10-ego sierpnia 2003r.
Baza noclegowa: ośrodek "Wodnik" odwiedzany przez BKKK od lat. Rozczarował remont przeprowadzony w ostatnim roku. Prysznice nie nadają się dla większej liczby osób, jeśli ze swych ciał perfekcyjnie nie usunęły piasku, toteż kąpaliśmy się stojąc w wodzie po kostki, co wywołało niezapomnianą "Prysznic-Gate", która jak inne tego rodzaju afery w naszym kraju pozostanie nierozwikłana.

Uczestnicy obozu:
Byli w różnym wieku, co miało pozytywny wpływ na standard wzajemnych kontaktów, skłaniało do kierowania się duchem wzajemnego zrozumienia i zasadą primum non nocere, i wybierania form najlepszych. Oprócz aktywnie ćwiczących były z nami osoby towarzyszące, wśród nich mężowie naszych koleżanek, którym zawdzięczamy masę zdjęć z niepozowanymi ujęciami. Na porannych ćwiczeniach jogi dołączał do nas sempai Krzyś, który do niedawna ćwiczył karate, a obecnie - niestety - pauzuje z przyczyn od niego niezależnych.

Zajęcia treningowe:
Każdy dzień rozpoczynał się od jogi na plaży o godzinie 6.30. Rzadko kiedy wracaliśmy na śniadanie punktualnie na godzinę 9.00. O godzinie 12.30 sensei Mariusz gromadził nas na plaży, gdzie skąpani w słońcu odbywaliśmy krótki trening siłowy.
Treningi główne odbywały się po południu w podziale na dwie grupy, zaawansowaną pod wodzą sensei Mariusza i mniej zaawansowaną pod wodzą sensei Andrzeja. Chociaż zajęcia te były dosyć intensywne, obciążenie wynikające z tego tradycyjnego treningu było rewelacyjnie niwelowane przez jogę. Robiliśmy kihon, ido-geiko, walki zadaniowe, ćwiczenia ze sprzętami, kumite. A po kolacji kata.
O treningach można dużo opowiadać. Były świetne. Zwracaliśmy uwagę na szczegóły, które na codziennych treningach mogą umykać. Nie sposób nie wspomnieć niesamowitego uwielbienia i zapatrzenia w Nauczyciela, jakie towarzyszyło ćwiczącym w grupie sensei Andrzeja (ps. sensei Wesoły), którzy dotychczas nie mieli tej przyjemności. Sensei Andrzej zrobił się oszczędny w słowach widząc, że są przez sempai dokładnie spijane z jego ust. Czy ktoś potrafi bardziej obrazowo przekazać wykonanie osae uke & yohon nukite w pinianie 3? W systemie naczyń połączonych, jaki wytworzył się w grupie, sensei Andrzej widząc ten zachwyt jeszcze bardziej rozwijał skrzydła.

Chrzest:
Spora grupa uczestniczyła w obozie karate po raz pierwszy i dlatego musiała przejść chrzest samurajski. Dzięki hartowi ducha i współpracy plażowiczów adepci bezboleśnie wykonali wszystkie stawiane im zadania.

Integracja, czas wolny:
Wieczorami chodziliśmy w "Rowy", jak mówią o tej czynności tubylcy. Doświadczenie pokazało, że zdecydowanie sensowniejsza i przyjemniejsza była integracja w ramach grupy niż z miejscowymi zwolennikami sztuk innych niż karate kyokushin.
Integrowaliśmy się także grając z poświęceniem w rugby. Byliśmy nie do pokonania. Także mniej obeznani z tą grą już po kilku minutach byli w pełni zaangażowani w jej przebieg, w tym w odbieranie piłki drużynie przeciwnej. Tajemnicą pozostanie jednak, jak wydostać piłkę znajdującą się pomiędzy dwiema (dużymi) piersiami.
Dużą część czasu spędzaliśmy na plaży. Woda i fale były na tyle przyjazne, że namiętnie oddawaliśmy się kąpielom. Bardzo sprawdziły się pontony, wykorzystywane do różnych zabaw, z których największym wzięciem cieszył się abordaż.
W bardzo żywej atmosferze odbyliśmy pod wodzą sensei Mariusza pogadankę. Rozmawialiśmy o wielu sprawach. O relacjach pomiędzy rodzicami i dziećmi i budowaniu zaufania, o konieczności pracy nad sobą, o ponoszeniu odpowiedzialności za siebie i za innych, wrażliwości na siebie i na innych, rezerwowaniu sobie czasu dla bliskich. Zdecydowanie widać było, że BKKK jest miejscem, w którym spotykają się różne charaktery i osobowości, co daje im możność konfrontowania się z różnymi poglądami i wyciągania wniosków dla siebie. Jednocześnie rozmowa pokazała, że nawiązanie dialogu daje solidną podstawę do budowania kontaktów a komunikowanie ze sobą stanowi wartość, której nie wolno się wyrzekać. Wartym odnotowania jest to, że w rozmowie aktywnie uczestniczyły osoby w bardzo różnym wieku, prezentujące swoje poglądy bez ducha konfrontacji, na bazie swoich różnych doświadczeń.
  Każdy z uczestników wniósł swój wkład w atmosferę obozu. Myślę, że tworząc tę atmosferę daliśmy sobie dobry czas.

Teresa Niedzielak

Bielański Klub Karate Kyokushin © 2003-2004